Nie robimy pospolitego ruszenia

Opublikowano dnia 05 września 2013

Koordynując działania PL spotykam się z presją dot. kierunków tych działań. Jest to naturalny i zdrowy objaw: jeśli działającym u nas osobom zależy na rozwoju organizacji to starają się forsować swoje zdanie w każdej istotnej kwestii.

Z drugiej strony nie zawsze uleganie tej presji jest działaniem wskazanym. Są sytuacje, kiedy należy postąpić inaczej.

Aktualnie obiegowa opinia domaga się przyspieszenia procesu rejestracji. Mamy zebrane podpisy, więc natychmiast powinniśmy składać wniosek rejestracyjny.

Jestem temu przeciwny.

Powód jest prosty: nie dokończyliśmy negocjacji kilku kluczowych kwestii dotyczących organizacji PL. Zaznaczmy: negocjacji a nie projektu. Przyczyna tego też jest prosta: miejca w Polsce, gdzie spotykamy się regularnie, są zaledwie trzy (wczoraj dowiedziałem się o czwartym). Internet jako miejsce do negocjacji nie spełnia oczekiwań.

Nie domkniemy tych spraw pisząc w Internecie. Chcemy rejestracji? Wyjdźmy poza Internet. I nie mówię tu o wyjściu raz na jakiś czas, tylko o regularnych, jak w zegarku, merytorycznych spotkaniach twarzą w twarz.

To samo dotyczy marketingu – jeśli skutecznie zrobimy pospolite ruszenie pod hasłem “propaganda, propaganda i jeszcze raz propaganda” wyprzedzając organizację w terenie to zderzymy się z zainteresowaniem, którego nie będziemy w stanie zagospodarować (co po części już się stało).

Napiszę wprost: nie godzę się na rejestrację niedoróbki i wystawianie w wyścigach kolejnego bubla politycznego.

Dlatego całą aktywność kieruję od jakiegoś czasu na organizację klubów w moim województwie. Na Śląsku działają już trzy – współorganizowane przeze mnie w Katowicach i Bielsku-Białej oraz – spontanicznie zawiązany – w Częstochowie. Pozwala to już myśleć o realnej działalności.

Nie powinniśmy ulegać mirażowi, że rejestracja da nam siłę i entuzjazm. To bzdury, urzędowa rejestracja nie jest źródłem żadnej siły, mamy mnóstwo zarejestrowanych partii. Po rejestracji pojawi się taka sama presja: idźmy do wyborów. I taka sama bylejakość co do szczegółów. No i oczywiście łomot w każdych wyborach. Naprawdę nie uczymy się na błędach innych? Musimy na swoich?

W każdym razie póki jestem koordynatorem, taki scenariusz w grę nie wchodzi.

Na koniec dedykacja dla wszystkich kąpanych w gorącej wodzie Jacek Kaczmarski:

Maciej Dudek

Koordynator PL